top of page
Szukaj
  • MK

Chętnie doradzę.

Zaktualizowano: 1 paź 2022


Siedzę w gabinecie. Czekam na klientkę. Spóźnia się.

Nawet nie wiem jak to się stało, ale wlazłam na fb. No bo co robić przez wolne kilka minut, w dodatku jeśli nie wiadomo, ile tych minut będzie, czy dwie, czy może dwanaście.


Pierwszy post, który mi się ukazał to post w jednej z fejsbukowych grup branżowych (dotyczących skóry). Pisze dziewczyna. Z treści wynika, że jest młoda, ma trądzik i jest załamana, bo "nic mi nie pomaga". Na załączonym do tekstu zdjęciu faktycznie widać charakterystyczne dla trądziku wykwity (trzy z czterech najczęściej występujących). Dziewczyna opisuje (dość niedbale i powierzchownie) swoje zmagania z trądzikiem i oczywiście pyta o radę. Prawie nigdy nie odpisuję na takie posty, bo jak uświadamiam sobie ile musiałabym zadać pytań tej osobie, a potem ile zdań napisać, żeby udzielić rzetelnej odpowiedzi, to konstatuję, że… nie mam wolnych 3 godzin i odpuszczam.


Całe szczęście, na sali są fachowcy, którzy nie potrzebują zadawać tych pytań i jeszcze potrafią zmieścić odpowiedź z jednym zdaniu. Poczytajmy zatem, myślę sobie, trochę przeczuwając czego mogę się spodziewać (nie jestem wszak dziewicą fejsbukową).


- Sprawdź jelita – pisze młoda dziewczyna, z profilu wynika że jest po liceum - u mnie wszystko zaczęło się od jelit.


- Odstaw nabiał i gluten – wtóruje jej fejsbukowa koleżanka, podkreślając, że najgorszy jest nabiał, ale "glutenu też nie zaszkodzi odstawić".


- Polecam pić kozie mleko, naprawdę pomaga, no i kozią serwatką przemywać twarz, najlepiej robioną samemu, ale nie ze sklepu - poleca inna grupowiczka, która jak się okazuje dwa komentarze niżej, całkiem przez przypadek produkuje taką swojską serwatkę.


- Zacznij od odkwaszania i oczyszczania organizmu z toksyn - radzi absolwent technikum budowlanego, z siwym wąsem na zdjęciu - napisz na priv - dodaje chwilę po tym, jak autorka tekstu pyta, czym to zrobić.


- Kolagenem trzeba zregenerować ścianki jelit - wtóruje inna abolwentka szkoły zawodowej, ale za to... powiatowej.


- Mi pomoglo odrobaczanie i picie wodnego roztworu jodu - radzi profilowe bez zdjęcia - tylko trzeba go przyjmować z magnezem - precyzuje po chwili - a ja mam mikrozawał konstatując, że jesteśmy absolwentkami tej samej uczelni.


Dochodzę do siebie i sprawdzam, czy to grupa o skórze, bo wszyscy pieprzą o jelitach i żarciu. A nie, jednak o skórze. Chwilę później już dostaję wyjaśnienie.


- Bo trzeba podejść holistycznie. Trądzik to nie są sprawy skóry, najważniejszy jest cały organizm - edukuje wytartym sloganem miłośniczka wolnych mediów (... i wolnego rozumu, jak sądzę).


Inna pluje na dermatologów. – Bo to durnie, przepisują tylko antybiotyki (aaa no tak, to faktycznie durnie, powinni przepisywać okadzanie dymem z szałwii (autentyk), wtedy byliby profesjonalistami.


- Najlepszy jest zabieg X – pisze inna ekspertka (handlowiec firmy X) – kojarzę ją, bo bardzo często sprzedaje swoje produkty w grupach fejsbukowych.


- Mi pomogło przemywanie wodą utlenioną - doradza specjalista od połowu ryb.


Kolejny komentarz jest na temat hormonów. Autorka diagnozuje. – Na pewno masz coś z hormonami - i zaraz potem dodaje – bo ja też tak miałam. O co kaman, myślę sobie, znaczy jak ona „tak miała”, to ta druga też tak ma mieć?


Przeczytałam dopiero kilka komentarzy, a już czuję, że jest mi niedobrze.


Jeszcze nie wiem, że prawdziwa bomba dopiero przede mną.

- Do trądziku trzeba podejść psychologicznie – wyjaśnia inna grupowiczka - wszystko mamy w głowie, no i jak się zamartwiasz i masz kompleksy, to nic dziwnego. Musisz myśleć pozytywnie i powtarzać sobie, że nie masz trądziku, to wszystko będzie dobrze (wody, błagam).


- Trzeba żyć w zgodzie ze sobą - wtóruje absolwentka KULu (ale małpa, modlitwy do świętego od pryszczy nie napisała) - i koniecznie kup te suplementy - (aaa, czyli na KULu uczą też sporo o ciele, bo suplementów było aż siedem).


Pukanie do drzwi. Klientka.


- Dzień dobry. Ojej Pani Małgosiu, co się stało? - Nie nic – mówię jakoś dziwnie cicho i dziwnie przez zęby. - Bo ma Pani taką, nie wiem jak to powiedzieć, taką... dziwną twarz. - Eee, nic takiego, czytałam porady na fejsbuku.


Ciąg dalszy nastąpi. Na pewno. Niestety.


Uczę się etiopatogenezy trądziku od lat. Od lat nie dlatego, że jestem jakoś szczególnie oporna na przyswajanie wiedzy, ale dlatego, że to złożona choroba, a mechanizm jej powstawania nie jest jednoznaczny i ciągle trwają badania naukowe na ten temat.


Z grubsza można powiedzieć, że są cztery podstawowe przyczyny powstawania trądziku (ze strony skóry) oraz kilka innych czynników, które mogą zaostrzać przebieg tej dermatozy (ZAOSTRZAĆ, nie powodować).


Niniejszym chciałabym zawnioskować o uzupełnienie etiopatogenezy trądziku o bardzo istotną informację.

PORADY FEJSBUKOWE, to kolejny czynnik zaostrzający tę dermatozę. To bardzo ważne ustalenie! Pozostaje tylko napisać petycję o uzupełnienie konsensusu Towarzystwa Dermatologicznego o tę informację.

Małgorzata Krzykowska

153 wyświetlenia0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Naturalnie.

bottom of page